Jak dla mnie błyszczyk matowy to coś jak oksymoron. Błyszczyki przecież są głównie po to, żeby nadać błysk. No i ja znam tylko takie, które trzymają się max pół godziny :)
Loreal przełamało moje przekonania i wypuściło na rynek matowy błyszczyk o intensywnych, soczystych kolorach. Z tego co mi się wiadomo są dostępne 4. W moje posiadanie wpadł numer 510 czyli Cherry Crop. Przy zakupieniu 3 produktów z Loreal w hebe, dostałam prezent w postaci tego błyszczyka. Gdy spojrzałam na półkę ile kosztuje ( prawie 40 zł za błyszczyk ) to jeszcze bardziej się ucieszyłam, że go dostałam !
Wyglądał na ładny róż, a okazał się widocznym z daleka neonkiem. A jaki efekt daje? :)
Trochę mnie nie było chociaż w wakacje miałam pojawić się więcej. Niestety jak zawsze coś mnie odciągało od pisania. Najpierw trochę lenistwa, potem trochę pracy a na końcu wyjazdy :). Mam dla Was na pół gotową notatkę o błyszczyku z Loreal, ale uważam, że ten temat, który dostaniecie dzisiaj jest bardziej interesujący i na czasie! Dlaczego? Dzięki stronie Frendi > >www.frendi.pl<< miałam okazję przeżyć jedne z najlepszych momentów tych wakacji! Skorzystałam ja i moja cioteczna i nie powiem - jestem niezmiernie szczęśliwa, że przypadkowo wpadłam na tę stronę.
A zaczęło się od ciastek...
( zdjęcie zapożyczone z portalu Frendi, ponieważ jak swoim nie zdążyłam zrobić zdjęcia :D) Opakowania były typowych rozmiarów... oczywiście zewnętrzne dużo większe niż to wewnątrz. A w środku takie coś a'la biszkopciki, tyle że nadziewane) A na co trafiłam dalej? :)